Dinozaury naszych czasów
Na pewno wiele osób kojarzy film "Park Jurajski" i przedstawione w nim ogromne dinozaury terroryzujące znajdujących się w parku ludzi. Pewnie też sporo czytelników na co dzień ma do czynienia z najbardziej pospolitym kręgowcem miast, którym jest gołąb skalny.
| Troodon sp. Perot Museum, Alaska, źródło: https://www.flickr.com/photos/29765342@N08/11078973746 |
Troodontidae, czyli skąd się wzięły wróble i indyki:
Pierwsze opierzone kręgowce latające:
| Archaeopteryx sp. rekonstrukcja, źródło: https://paleoexhibit.blogspot.com/2011/12/2011-in-paleontology.html |
| Archaeopteryx sp. Academy of Natural Sciences of |
Budzący grozę myśliwi:
Pod koniec Kredy pojawił się nowy rząd ptaków nowoczesnych - kariamy. Ich ówcześni przedstawiciele aż do Plejstocenu budzili strach nie tylko w małych, podobnych do szczura ssakach. Członkowie rodziny Phorusrhacidae przez około 60,2 miliona lat stąpali po powierzchni Ziemi, siejąc terror wśród przeżywających wtedy swój renesans ssaków.
Jako spadkobiercy szczytowego drapieżnika Kredy - T-Rexa (Tyranosaurus rex) dotarły na wszystkie kontynenty oprócz Australii. Osiągnąwszy wysokość współczesnego strusia czerwonoskórego (Struthio camelus), były zdolne do polowań nawet na stosunkowo duże konie, antylopy, czy gryzonie.
| Titanis sp. szkielet, Florida Museum of Natural History, źródło: https://www.flickr.com/photos/spakattacks/481991843/ |
Osławiony Titanis walleri żywił się małymi gryzoniami. W programie telewizyjnym Wędrówki z Bestiami został błędnie osadzony w realiach Ameryki Południowej sprzed miliona lat, kiedy w rzeczywistości ptak ten wymarł już milion lat wcześniej.
| Gastornis sp. szkielet, Sam Noble Oklahoma Museum of Natural History, źródło: https://www.flickr.com/photos/vsmithuk/5977783151/ |
Gastornis z kolei długi czas, zwany też przez pewien okres jako Diatryma, był uważany za ogromnego mięsożercę polującego na przedstawicieli rodzaju Euhippus - mali przodkowie koni bliżej spokrewnieni z Hyracotherium - a okazało się, że był roślinożercą. Udowodniła to analiza składu jego kości. W przeciwieństwie do swoich przodków, Phorusrhacidae nie prowadzili wyłącznie drapieżniczego lub padlinożerczego trybu życia.
| Kelenken sp. rekonstrukcja szkieletu, autor: |
Największym przedstawicielem rodziny jest wymarły Kelenken guillermoi, którego czaszka miała długość aż 71,6 centymetra. Przez jej rozmiary wnioskuje się, że mógł być padlinożercą i potężnym dziobem odstraszać drapieżników od trucheł. Wymarły prawdopodobnie w skutek nierównej konkurencji z nowo-przybyłymi do Ameryki Południowej przedstawicielami rzędu drapieżnych - kotowatymi (Felidae), psowatymi (Canidae) i niedźwiedziowatymi (Ursidae).
Kondor gigant:
Koniec Kredy i początek nowej ery geologicznej - Kenozoiku był dla gromady ptaków czasem rozkwitu i największej świetności od kiedy w Jurze ich przodkowie stali się światowym dominantem. Właśnie około 9 milionów lat od teraz nad trawiastymi równinami Ameryki Południowej szybował największy przedstawiciel rzędu kondorowatych - Argentavis magnificens. Osiągał średnicę skrzydeł do 6 metrów, co czyni go drugim największym ptakiem nowoczesnym wszech czasów, dla porównania największą średnicę skrzydeł współcześnie ma albatros wędrowny i jest to 3,5 metra. Największą w ogóle miał bardziej podobny do pterozaurów i mający karbowany dziób Pelagornis sandersi, który wymarł we wczesnym Oligocenie.
| Argentavis magnificens, szkielet, źródło: https://pl.pinterest.com/pin/183873597270925509/ |
Argentawis był najprawdopodobniej drapieżnikiem i padlinożercą na raz, dzięki swoim rozmiarom bez problemu mógł przegonić przedstawicieli Thylacosmilidae (duże drapieżne torbacze podobne do kotów szablastozębnych) od ich ofiar, po czym sam je pożerał. Przez potężne rozmiary i ciężar zapewne lot sprawiał mu pewne trudności, w tamtym okresie jednak klimat pampasów przy Andach był znacznie cieplejszy niż współcześnie, co mogło powodować powstawanie większej ilości kominów termicznych, które pozwalały mu szybować jak współczesnym kondorom. Budowa jego czaszki wskazuje na to, że pożerał swoje ofiary w całości zamiast ciąć mięso na mniejsze kawałki, jak robią to na przykład sępy.
Orzeł, który zjadał największe ptaki wszech czasów:
Hieraaetus moorei, czyli sławny orzeł Haasta był największym przedstawicielem rzędu szponiastych, jaki latał nad naszą planetą. Zamieszkiwał Nową Zelandię do XV wieku, kiedy to nowo-przybyli tam Maorysi całkowicie wytrzebili populację ptaków Moa (Dinornis robustus), które to stanowiły dla Hieraaetusa główne źródło pożywienia. Zamieszkiwał razem z wspomnianymi już Moa rzadkie lasy i zarośla wyspy. Rozpiętość jego skrzydeł dochodziła nawet do 3 metrów, czyli niemal tylu, ile wynosi rozpiętość skrzydeł albatrosa wędrownego. Swoje ofiary atakował z powietrza, raniąc ich grzbiety i karki ostrymi pazurami oraz dziobem.
Z braku innych większych od niego drapieżców i padlinożerców w tamtych rejonach, bardzo szybko je zmonopolizował, co skutkowało tym, że jeden łup mógł mu wystarczyć nawet na kilka dni, z tej samej przyczyny mógł osiągnąć bardzo znaczne jak na swoje możliwości i niszę rozmiary i te właśnie rozmiary, brak zróżnicowanej diety i konkurencji przyczyniły się do jego gwałtownej klęski po przybyciu ludzi na jego terytorium. Jest możliwe, że Hieraaetus zabijał ludzi, gdy ci przybyli na wyspę i zaczęli polować na jego ofiary - Maorysi nazywali tego ptaka Pouakai i włączyli do kanonu swoich legend. W serialu BBC pod tytułem Monsters We Met gra go współcześnie żyjąca harpia wielka z Ameryki Południowej.
Papuga żerująca na owcach:
Mogłoby się wydawać, że Nestor notabilis jest tylko kolejną zabawną papużką, która skacze po drzewach, żywi się owocami i potrafi przedrzeźniać ludzi, ale tak nie jest. Ten przedstawiciel Strigipoidea nie dość, że zamieszkuje góry Nowej Zelandii, to jeszcze ma bardzo często na pieńku z naszymi braćmi z tamtych rejonów. Do niedawna była niestety tępiona przez rodzimych rolników, ponieważ raz zaobserwowano jak Kea wydziobują tłuszcz spod skóry owiec pasących się niedaleko ich miejsc bytowania.
| Nestor kea, Fiordland, Nowa Zelandia, źródło: https://www.flickr.com/photos/12970885@N03/4257673998/ |
Dzisiaj rząd Nowej Zelandii stara się dbać o ten występujący już w liczbie jedynie pięciu tysięcy osobników gatunek, wypłacając farmerom odszkodowania za działalność tych papug i na leczenie owiec, co niestety nie zmienia na razie w dużym stopniu negatywnego nastawienia Nowozelandczyków do tych pięknych i mądrych ptaków. Papugi Kea są też w pewnym sensie atrakcją turystyczną dla ludzi, którzy tam przyjeżdżają. Przez swoją ciekawość i „odwagę” niestety stają się też często drzazgą w oku podróżnych, bo robią im bałagan w namiotach, samochodach lub niedokładnie zamkniętych domkach letniskowych, a czasem dodatkowo przywłaszczają sobie różne błyskotki.
W ostatecznym rozrachunku wychodzi na to, że urodziliśmy się w czasach, kiedy zamiast być rządzonymi przez ogromnych rozmiarów tyranozaury i zabójcze deinonychozaury, gdzie wśród ogromnych paproci drzewiastych i sagowców przechadzały się długoszyje zauropody, sami musimy zadbać o zagrożone wyginięciem sprytne papugi, majestatyczne orły i pięknie ubarwione kazuary. Jeśli tego nie zrobimy, przyczynimy się, tak jak zmiany klimatyczne, uderzenie asteroidy i wzrost aktywności wulkanicznej 65 milionów lat temu do wyginięcia dinozaurów naszych czasów – ptaków, zarówno tak małych jak koliberek hawański, jak i wielokrotnie większych od nas, jak choćby struś czerwonoskóry – sami zresztą przed pięcioma wiekami wybiliśmy dla mięsa największe ptaki wszech czasów.
Komentarze
Prześlij komentarz